święta, święta... jak ja nienawidzę tego okresu w roku... Jeszcze tylko jutrzejszy dzień i ucieknę z powrotem do mojego światka... na 3-4 dni... potem Sylwester i Nowy Rok... i znowu wrócę do siebie...

Nie czuję żadnej magii świąt. Nigdy nie czułam. Ten okres zawsze kojarzył mi się z przepychankami, awanturami... Teraz już tak nie jest, ale niesmak złych wspomnień pozostał. Pamiętam z dzieciństwa jak bardzo pragnęłam żeby w czasie świąt chorować, albo żeby stało się coś innego - tak żeby była wymówka. I pamiętam też te bożonarodzeniowe noce kiedy trzęsłam się ze strachu przed kolejnym wykładem na temat moralności i wierności małżeńskiej... W każde kolejne święta to wraca. Pomimo tego, że jestem już dorosła i nikt mi już tego typu kazań nie prawi... 

W tym roku wydałam kosmiczne pieniądze na prezenty. Chciałam chociaż w ten sposób sprawić, żeby święta były dla mnie miłe. Żebym mogła dać komuś coś ładnego. No i nawet za to dostałam ochrzan. Że po co takie prezenty, dlaczego wydałam tyle pieniędzy... Trudno... Chciałam tylko żeby było miło... 

Wigilię przeżyłam względnie bezboleśnie... Panowałam nad sobą! Dzisiejszy dzień był bez porównania gorszy... Odreagowałam wszystko... 


Święta, święta... skończcie się!!
Name:

Komentarze: