|
Siedzę i próbuję się uczyć... Średnio mi to jednak idzie... Dopadają mnie obrazy z zakończonego niedawno dnia...
Dzisiaj chciała kupić spodnie - doszłam jednak do wniosku, że zakupy to nie jest rozrywka dla mnie... Dlaczego niby mam sie denerwować, ze nie mieszczę się w rozmiar 32?? 3 lata temu 34 by mi wystarczyło... aż zanadto! A teraz?? Rozmiar 34 wydaje mi się tak ogromny jak dwuosobowy namiot... Apetyt rośnie w miarę jedzenie... A może NIE jedzenia?? Zastanawia mnie, czy gdzieś leży granica...? Czy kiedyś stanę przed lustrem i powiem sobie: "tak, dobrze wyglądasz, zostaw tak jak jest"?? Cały czas mam nadzieję, że taka granica istnieje... bo jeśli nie, to oznacza ze umrę - prędzej czy później... A nie wiem czy tego właśnie chcę... ![]() Name:
Komentarze: 08.01.2009, 20:34 :: 77.113.20.123 08.01.2009, 07:41 :: 83.142.207.94 08.01.2009, 01:50 :: 88.156.161.218 |