wstydzę się... ogromnie się wstydzę... przed samą sobą! Nie przed lustrem, nie przed ludźmi, bo to nie jest takie ważne. wstydzę się przed sobą, że nie potrafię doprowadzić się do porządku. Jeden, jedyny raz w życiu miałam prawdziwą, pełnoobjawową depresję... z wstawaniem o 3:30 rano, brakiem sił na cokolwiek, lekami, psychiatrami i całą resztą... i na początku czułam się tak, jak czuję się teraz... Źle się dla mnie skończyło ostatnim razem... blizny mam do tej pory... I nie mogę sobie pozwolić na kolejny raz... 


Bycie poza moim pokojem bardzo mnie męczy... ludzie mnie drażnią... najlepiej czuję się kiedy jestem sama... Mogłabym tez pochodzić sobie po mieście, z okularami na oczach i słuchawkami w uszach... Całe życie byłam bardzo samotnym człowiekiem. Nigdy nie absorbowałam nikogo swoją osobą. Wydawało mi się że nie mam do tego prawa... i pewnie miałam rację... Ale teraz, kiedy sobie pomyślę, że chciałabym aby ktoś był... ktokolwiek... nikogo nie ma... bo tak pokierowałam swoim życiem, że usunęłam z niego wszystkich... Nikt przecież nie będzie się dopraszał mojego towarzystwa. i czy ja  się dziwię? Ależ skąd!! 


Po raz setny napiszę to samo - MAM, CO CHCIAŁAM!! 
Name:

Komentarze:

07.04.2011, 08:54 :: 212.183.128.75
shmetek
Ja jestem identyczna. Bardzo krytykuję samą siebie, i że to wszystko moja wina, że ja tak pokierowałam życiem. Że ja się zachowuję tak a nie inaczej, i że na własną prośbe nie mam nikogo.
NIKOGO.
Ale nie wim ile w tym do konca prawdy, wiesz wydarzyły się w moimzyciu rózne przykre rzeczy na które nie miałam wpływu. U Ciebie było pewnie podobnie.
Jako dziecko nie miałam wpływu, byłam zależna w 100% od rodziców którzy zawiedli.
Nic na to teraz nie poradzę.. Ale moze nie warto się winic.. tylko dzialac.. chodzisz chociaz do psycho, to juz cos..wieszco ja bym dała za taka szansę..
czuję sie gorzej niz PSIA KUPA, co za porównanie w ogóel.
Kochana, działaj cos z tą terapią... to Twoja furtka do przyszłosci..szczęśliwej.
www.whenyouareking.blogspot.com